Zakup akcji, obligacji i innych papierów wartościowych jest dopiero początkiem przygody z inwestowaniem. Nieważne ile czasu poświęciłeś na przygotowanie teoretyczne i jak bardzo starasz się odpowiednio nastawić do wahań na rynku. Dopiero kiedy staniesz się posiadaczem portfela w którym są papiery wartościowe – stajesz się inwestorem. Na jak długie okresy inwestować, dokupywać czy nie, a może sprzedać wcześniej niż zakładałeś?? Na te wszystkie pytania dzisiaj sobie odpowiemy. Pamiętaj aby sprawdzić poprzednie wpisy cyklu – Jak przygotować się do inwestowania – oraz naucz się podejmować własne decyzje oparte o twarde dane rynkowe!

UWAGA! Informacje przedstawione w tym artykule i na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność!

Jak ustalałem horyzont sprzedaży akcji?

Przypomnę Wam tylko, że jest to moja historia i opowiadam ją z perspektywy czasu, więc pod żadnym pozorem nie kopiujcie moich zachowań. Kupując akcje, zawsze zakładałem sobie kilka strategii na wszelki wypadek i okoliczności, które mogłem przewidzieć. Oczywiście rynki są nieprzewidywalne z wielu powodów. Ostatnim takim wydarzeniem może być COVID-19. 

Zrównoważony zysk

Pierwszym moim założeniem była cena. Z natury nie jestem pazerny i zawsze zakładam sobie ile chce zarobić. W moim przypadku jest to 3-5% powyżej inflacji. Jedni powiedzą że to dużo, inni że śmiesznie mało. Pamiętaj! Twoje pieniądze – Twoje ryzyko, a ono rośnie wykładniczo do chęci zysku. Jeżeli cena rośnie powoli, ale konsekwentnie sprzedaje akcje po założonym czasie czy realizuje zysk na konkretny cel wcześniej zaplanowany.

Maksymalna wartość

Drugim scenariuszem jaki zakładam – to jest maksymalna cena papierów wartościowych. Kupując akcje zawsze zakładam sobie sprzedaż w wysokiej cenie. Raz jest to skok ceny o 40% ceny zakupu, a innym np. 100% – wszystko zależy od danej spółki. Robię tak, ponieważ uważam, że po gwałtownych wzrostach będą również gwałtowne spadki. Jestem tylko amatorem, więc szansa że sprzedam na górce jest mała. Wolę zrealizować zyski i nie zastanawiać się czy dobrze zrobiłem. Zawsze można coś zarobić albo coś stracić. 

Brak gotówki

Zawsze zakładam opcję sprzedaży posiadanych przeze mnie papierów wartościowych jak potrzebuję gotówki. Nie waham się ani chwili. Bardzo często słyszę głosy, że popełniam błąd. Jak mam dobrze rosnące akcje, lepiej je trzymać, a gotówkę pożyczyć. Jednak ja to widzę zupełnie inaczej. Pożyczki gotówkowe są drogie. Bardzo często ich oprocentowanie przekracza 10% a ja nie uważam, że jestem w stanie w długiej perspektywie tyle zarabiać. Jest to bardzo trudne. Wolę sprzedać to co mam.

Spadki wartości

Spadki na giełdach to żadna nowość. Należy być na to przygotowanym. Mój próg sprzedaży to 30% straty. Zawsze zakładam sobie w domu maklerskim sprzedaż na takim poziomie. Jednak nie robię automatycznego zlecenia. Zanim kliknę sprzedaj, sprawdzam co takiego się wydarzyło, że cena zaczęła tak spadać. Często okazuje się, że inwestorzy są rozczarowani różnymi informacjami. Spółka może rozwijać się w zrównoważony sposób, ale np. informacja o jednej nie podpisanej umowie na spore pieniądze, powoduje szybki “zjazd” wartości. W takiej sytuacji zazwyczaj nie sprzedaje nawet przy szybkich i dużych stratach. Jak już wcześniej pisałem interesują mnie wyłącznie inwestycje w długiej perspektywie.

Jak sami widzicie, ja kieruję się wyłącznie czterema sytuacjami na rynku, a jest ich o wiele więcej. Już przy powyższych jest masa informacji do przetworzenia. Powiem szczerze, że jest to trudne. Dobrze więc wyposażyć się w wartościowe publikacje o inwestowaniu. Jest ich sporo na rynku. Polecamy wydawnictwo Maklerska ponieważ mają naprawdę wartościowe pozycje. A ja zapraszam Was do kolejnego wpisu już niebawem. Polubcie nas na FB lub Twitterze aby nie przegapić kolejnej części.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *