Takich zawirowań z jakimi mamy do czynienia obecnie nie było już dawno. Wiele spraw nakłada się na siebie i tworzy niezwykle zawiłe i złożone problemy. Lockdown związany z koronawirusem przyspieszył i spotęgował wiele kłopotliwych już wcześniej sytuacji. Nieudolność polityków i instytucji państwowych doprowadziła do załamania gospodarki i nieuchronnie wpędza nas w kryzys. Obecnie mamy jego przedsmak. Już teraz widzimy, że będzie przebiegał na wielu płaszczyznach. Przez cały świat przelewa się jego fala w odcieniu ideologicznym i finansowo-gospodarczym. Po początkowej panice i nieracjonalnych zachowaniach ludzi, opada kurz i zaczyna się liczenie strat. Czy jest szansa na poprawę czy będzie coraz gorzej?

Gospodarka tonie

Niektóre gałęzie gospodarki są w tak dramatycznej sytuacji, że zamiast zysków liczą wyłącznie straty. Począwszy od turystyki, która jest motorem napędowym wielu krajów, została poddana wielkiej próbie. W Hiszpanii na plaży w tym roku pojawił się 1 na 4 turystów w porównaniu do lat poprzednich. Jeśli ktoś widział tłumy na plażach tego pięknego kraju, to może sobie wyobrazić jaka panuje tam obecnie swoboda przemieszczania. Mówiąc wprost, miejscowości nastawione na przyjazd turystów są opustoszałe. Sytuacja ma miejsce również w innych miejscach na świecie. Włochy i Grecja również liżą rany. Niestety nieprzewidywalność decyzji i nieracjonalne restrykcje spowodowały destrukcję tego sektora na całym świecie. W konsekwencji lockdownu lotniska chylą się ku upadkowi i mimo rządowej pomocy mogą zwyczajnie nie przetrwać. To co jest im oferowane to kropla w morzu potrzeb. Największe restrykcje jednak zostały nałożone na firmy organizujące imprezy masowe. Większość z nich od pół roku nie ma żadnych dochodów. Nie mówiąc już o przedsiębiorstwach, które są powiązane z tymi firmami – jak na przykład technika sceniczna. Czy ktoś się nimi przejmuje? W naszym kraju są raczej zepchnięci na margines i pozostawieni sami sobie.

Podatki, podatki, podatki…

Przed pandemią dużo się mówiło, że jest potrzeba w naszym kraju obniżenia podatków. Nadszedł kryzys w którym wiele osób straciło pracę i mnóstwo firm zostało zmuszonych do przerwania działalności a nawet bankructwa. I co się wówczas wydarzyło? Politycy w Polsce wpadli na pomysł wprowadzenia nowych podatków. Brawo! Podatek cyfrowy, cukrowy, większy podatek od nieruchomości, podatek CIT od spółek komandytowych, a nawet deszczowy. Wspaniałomyślność wśród rządzących nie zna granic jak możemy zaobserwować. Strach pomyśleć jakie kolejne podatki zostaną wprowadzone w niedalekiej przyszłości. Może czas powrócić do bykowego? Czyli kto nie ma rodziny i jest wolny płaci państwu kasę. Dzięki temu politycy będą mieli budżet na swoje podwyżki. Społeczeństwo biednieje a rządzący żądają więcej. Taka to logika u wybrańców narodu. 

Z każdym dniem pojawia się coraz więcej niewiadomych. Nowe przepisy i restrykcje powodują chaos i dezorganizację pośród społeczeństwa. Z pandemii politycy zrobili pośmiewisko i obecnie niewielka liczba osób stosuje się do obostrzeń. Spora grupa osób patrząc na działania rządzących bagatelizuje zagrożenie rozprzestrzeniania się wirusa. Zamiast spójnej narracji, logicznych i konsekwentnych kroków mamy bałagan i rozgardiasz. Rozdmuchiwane są tematy zastępcze – nazywane wojnami ideologicznymi. Czy może być coś gorszego niż podzielone społeczeństwo – które zamiast sobie pomagać, wspierać się nawzajem i otrzymywać pomoc od państwa – jest zwyczajnie w rozdarciu? Brak spójności i współpracy pogłębia kryzys, który jeszcze chyba się na dobre nie rozpoczął. Gdy zacznie szaleć inflacja a ceny pójdą w górę zacznie się panika. Póki co drukowane się i rozdawane pieniądze – często nie tam gdzie powinny trafić. Obecnie znajdujemy się na kursie który prowadzi do katastrofy. Natomiast decydenci w rządzie raczej niewiele sobie z tego robią, uderzając cały czas głową w mur i zastanawiają się dlaczego nadal stoi. 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *