Już chyba nikt nie ma wątpliwości, że musimy zmierzyć się z dużym kryzysem. Poprzednie zapaści gospodarcze z lat 2008 – 2010 czy 2000 – 2002 nie dotknęły Polski. Przynajmniej nie tak bardzo jak kraje zachodu, które są bardziej rozwinięte niż my. Cały czas się rozwijaliśmy, nasze PKB i wynagrodzenia rosły a bezrobocie spadało. Dzisiaj na naszym rynku brakuje rąk do pracy, jednak może to się zmienić już tej zimy. Przyszło nam zmierzyć się, według mojej opinii z najgorszym kryzysem, czyli energetycznym.

Energetyczny krach

Niestety wzrosty cen nośników energii przełożą się na każdego. Mimo obietnic rządu i tak zapłacimy za to wszyscy. Póki co, najbardziej odczuwamy to poprzez wyższe ceny w sklepach i ograniczoną dostępność części produktów. Codziennie możemy przeczytać w sieci, że zabrakło, to cukru to dwutlenku węgla, Niemcy są zmuszeni wyłączać oświetlenie elewacji budynków czy mają zakaz podgrzewania wody pod prysznicami na basenach, a Hiszpanie nie mogą chłodzić budynków poniżej 27︒C. W Polsce najbardziej kryzys energetyczny na tą chwilę odczuły osoby ogrzewają swoje domy węglem. Jego kupno  w sklepie PGG wywołuje w domach  euforię porównywalną z wygraną w Lotto. Innym pozostaje zapłacić za tonę węgla tyle samo, co za kilka w ubiegłych latach. Rządzący obiecują i już nawet zaczynają wypłacać dodatki lub pokrywają koszty związane z kryzysem energetycznym odbiorcom indywidualnym. Jednak należy pamiętać, że rząd nie ma swoich pieniędzy, a jedynie dysponuje finansami pobranymi od obywateli w formie mnogich podatków. Dodatkowo, dużą część kosztów przerzuca na firmy. Obie te formy i tak ostatecznie obciążą nas jako końcowego odbiorcę albo w wyższych podatkach albo cenach na półkach sklepowych.

Za późno

Dla wielu z nas jest już za późno aby zacząć budować znaczną poduszkę bezpieczeństwa. Wysokość rat hipotecznych, ceny paliw i produktów są na tyle wysokie, że ciężko odkładać znaczące kwoty. Również dla wielu jest za późno, aby inwestować w zieloną energię, a inwestycje te wcale nie gwarantują, że kłopoty nas nie dopadną. Jeżeli będzie tak źle jak przewiduje część ekspertów, to na nic nam pompa ciepła jeśli zabraknie prądu w gniazdku. Ja jednak uważam, że tak źle nie będzie dla przeciętnego Kowalskiego ale firmy już mogą się mierzyć z kłopotami braku gazu czy energii elektrycznej czy też jego znacznej redukcji. Również próba nadpłaty zobowiązań w większym stopniu też może być trudna. Było sporo czasu, aby o tym wszystkim pomyśleć i działać. Dziś jest to bardzo trudne albo niemożliwe.

Co można zrobić?

Dziś pozostaje nam już tylko zastanawiać się, gdzie można szukać oszczędności i redukcji wydatków. Uważam, że zakupy nowych gadżetów czy drogie wyjazdy należy odłożyć na później. Musimy zacisnąć pasa i czasami nawet obniżać standard naszego życia i przyjemności. Niestety kryzysy energetyczne są bardzo trudne i dosięgają wszystkich. Ciężko jest poprawić swoją sytuację w tym okresie. Oczywiście nasza mniejsza aktywność na rynku będzie potęgowała kłopoty przedsiębiorców jeszcze bardziej. Już nie tylko będą zmagać się z cenami za energię, ale malejącym popytem. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że doprowadzi to do zwolnień części pracowników i ograniczy podwyżki wynagrodzeń, a nasza siła nabywcza zacznie znacząco spadać przy tak dużej inflacji ( ostatni odczyt 16,1% rdr). 

Jest ciężko i będzie jeszcze gorzej w najbliższych miesiącach. Dlatego należy się dobrze przygotować i przetrwać ten trudny czas. Życzę wam i sobie jak najmniej kłopotów.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.