W miniony weekend w kinach miał swoją premierę film “Moonfall”. Obraz wyreżyserował Roland Emmerich – twórca takich filmów jak “Dzień Niepodległości”, “2012” czy “Pojutrze”. Zapowiedzi obiecywały dużo efektów specjalnych, szybką i ciekawą historię oraz wiele zwrotów akcji. Czy w rzeczywistości twórcy “dowieźli” to co obiecali? Sprawdźmy.

Nasi bohaterowie!

W główne role wcielają się Halle Berry (Jocinda Fowler), Patrick Wilson (Brian Harper) oraz John Bradley (KC Houseman). Trzeba przyznać, że Halley oraz John fenomenalnie wcieli się w swoje role. Dzięki temu widzimy na ekranie sceny, które czasami nas zdumiewają a czasami bawią. KC Houseman jest odzwierciedleniem przeciętnego wyznawcy teorii spiskowych, przez co nie akceptuje go otoczenie. Muszę przyznać, że genialnie utrwala stereotypy na ten temat. Trójka naszych bohaterów – jak się pewnie domyślacie – spróbuje ocalić świat, chociaż nikt w nich nie będzie wierzył. Mamy tutaj do czynienia z historią od zera do bohatera, mimo iż nie dowie się o nim cały świat, to jednak wytrwale dąży do udowodnienia swojej racji. Dzięki takiemu przedstawieniu bohatera i jego działań, otrzymujemy subtelny humor, który nie jest prześmiewczy, lecz w formie mrugnięcia okiem w stronę widza – i to jest bardzo fajne. 

Zdjęcie pochodzi od Monolith Films.

Akcja i jeszcze raz akcja

Idąc do kina – powiem szczerze – cieszyłem się, że film ma trochę ponad dwie godziny. Miałem nadzieję, że dzięki temu akcja w filmie będzie dynamiczna i nie będą rozwlekanie poboczne wątki, które powodują niepotrzebne rozciągnięcie filmu w czasie i zwolnienie wydarzeń. Ma to oczywiście i drugą stronę medalu, nie ma czasu na zamknięcie wszystkich wątków fabularnych i historia nie jest za bardzo spójna. Powiedzmy sobie szczerze, idąc na taki film, nie bardzo powinno nas to denerwować, ponieważ ma się dziać. – a dzieje się w tym filmie naprawdę dużo. Dlatego nie rozumiem wielu negatywnych opinii w sieci na ten temat. Może dlatego, że wiele osób nie rozumie na czym polega kino i tego typu gatunek filmowy. Przecież właśnie chodzi o abstrakcje i naginanie rzeczywistości do granic możliwości. Takie produkcje pokazują, jak wielką fantazję i kreatywność posiadają scenarzyści i reżyser. W tym przypadku wyszło to jak najbardziej na plus i nadało filmowi rozmachu. Nadmiernym krytykom polecam nabrania większego dystansu. Przyda się!

Zdjęcie pochodzi od Monolith Films.

Pstryczek w spiski i stereotypy

Film uderza bardzo zabawnie w osoby wyznające teorie spiskowe. Robi to bardzo fajnie, nie obrażając nikogo, a jednocześnie obnażając jak są to naiwne wierzenia. Jednak bardzo mnie cieszy, że ktoś postanowił uderzyć w tą nutę. Wyszło to naprawdę fajnie. Jednak z drugiej strony, mamy utrwalanie stereotypów przez cały film. Zaczyna się standardowo, że bohater naszego filmu jest zdyskredytowany przez NASA i wypada poza społeczeństwo, szaleniec próbuje udowodnić swoje racje, świat ratuje zawsze Ameryka itd. W takim filmie jak “Moonfall” mógłbym przejść obojętnie obok tych “utrwalaczy” ale jakoś zawsze mnie to boli, czy tak trudno odejść od tych stereotypów? A może jest to właśnie zaleta filmu i tak powinno być. Ocenę pozostawiam każdemu z osobna. 

Zdjęcie pochodzi od Monolith Films.

Podsumowanie

Film jest bardzo dynamiczny, z ciekawą oprawą wizualną, momentami poważny a momentami śmieszny. Może nie jest to dzieło powalające na kolana, ale z całą pewnością tym co obiecuje, czyli lekkim kinem z dużą ilością akcji. Jak już wspomniałem, nie bardzo rozumiem można narzekać na chociażby niezachowanie prawideł fizyki czy luk w fabule. Film ma trzymać w napięciu i doprowadzić do uratowania świata. Z całą pewnością taki jest. Bawiłem się bardzo dobrze podczas seansu i uważam, że dobrze spędziłem dwie godziny. Jeśli ktoś oczekiwał, że dowie się czegoś na temat kosmosu i że  za filmem będzie stał sztab naukowców – to pomylił drzwi i seanse. W tym celu należy oglądać filmy naukowe, które bazują na sprawdzonej wiedzy ekspertów i autorytetów. Tutaj chodziło o brawurowe sceny akcji i efekty wizualne – a te momentami wywoływały ciarki na plecach i cieszyły oczy. Bardzo dobrze że powstał taki film – ponieważ jest świetną rozrywką dla każdego. Warto wybrać się na seans chociażby dla podziwiania efektów specjalnych – zwłaszcza tych gdy misja nabiera rozpędu i gdy dowiadujemy się co spowodowało całe zamieszanie na księżycu, a raczej jego wnętrzu. W celu odkrycia tych sekretów i zależności, koniecznie wybierzcie się do jednego z kin. Film pozostawia pewną otwartą furtkę do dalszej części, czy autorzy podejmą się tego wyzwania i stworzą “Moonfall 2”? Pożyjemy zobaczymy, ale nie mam nic przeciwko. Z chęcią przekonam się jak potoczą się losy zbawców świata w tej historii. 

Zdjęcie pochodzi od Monolith Films.

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *